czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 6 Nie masz prawa jej tak nazywać!

http://funkyimg.com/i/TLnN.png 

~*~
Czym tak naprawdę jest przeznaczenie?

~*~
-Twoja siostra jest po prostu przemęczona -stwierdziła pielęgniarka. -Słyszałam o wszystkim i prawdę mówiąc nie mam pojęcia, jak to w ogóle możliwe, by tak drobna dziewczyna obciążała tak swoje ciało. To prawda, jest wysportowana, ale...
Kobieta złapała nerwowo za długopis i zaczęła kreślić coś na karcie pacjenta.
-Jeśli odpocznie kilka dni, wszystko będzie w porządku. Dziś możesz ją zanieść do domu, bo wątpię by dotarła tam o własnych siłach. Zawołam cię, kiedy się obudzi.
-Dziękuję -powiedział beznamiętnie Tetsuya i wyszedł z gabinetu.
Jego bliźniaczka spała spokojnie na pryczy, jakby zupełnie nic się wcześniej nie stało. Musiała być wyczerpana.
Cóż, taka sytuacja nie przytrafiła się mu pierwszy raz. Już kiedyś musiał się męczyć z lekkomyślną, ponad wszystko kochającą koszykówkę starszą siostrą. Zawsze się o nią martwił i opiekował na tyle ile mógł. Kitsune odwdzięczała się mu tym samym. Byli rodzeństwem i trzymali się razem, mimo dzielących ich kilomerów.


Kilka godzin później
-Kuroko, czy to w porządku zostawiać teraz twoją siostrę samą? -spytał Kagami, drapiąc się po głowie.
Siedzieli właśnie w autobusie, w drodze na ich obóz treningowy.
-Dlaczego? -spojrzał na swoje światło bez cienia jakichkolwiek uczuć. Znów zachowywał się jak dawniej. -Niech wypije piwo, które sama nawarzyła. Poza tym nic jej nie będzie. Bardziej martwiłbym się o jej zdrowie psychiczne.
-Więc czemu nie zostałeś dzień dłużej, idioto? -Kagami uderzył go lekko w głowę, a przynajmniej tak mu się wydawało. Niebieskowłosy zaczął masować bolące miejsce.
-Poradzi sobie. Jest starsza ode mnie.
Kagami właśnie oprzytomniał.
-A właśnie... -zaczął nieśmiało. -Jak to z wami jest?
Przypomniał sobie jak Kitsune zniknęła nagle bandzie dziewczyn i pojawiła się poza nimi. Reakcja Kuroko była dziwna. Osunął się na kolana całkowicie zszokowany i... zrezygnowany? Kompletnie tego nie rozumiał. Czy niebieskowłosy nie powinien się cieszyć, że i jego siostra jest dobra w koszykówkę? Nie powinien być z niej dumny?
-Już ci mówiłem. To ona odebrała mi światło -mruknął Kuroko i osunął się głębiej w fotel. Odwrócił wzrok do okna i zainteresował się krajobrazem rozciągającym się przed nim. Dwójka, jego wierny piesek, leżał mu na kolanach i prosił o odrobinę pieszczot.
-Skoro jest światłem... -Kagami powoli układał wszystko w głowie. Nigdy nie był zbyt mądry. Nie potrafił zachować chłodnego umysłu i gorącego serca, o czym zawsze powtarzał mu jego "brat", Himuro. -...to czemu potrafi robić to, co cień?
Zawsze myślał, że Kuroko jest wyjątkowy i nie ma zawodnika podobnego do niego na całym świecie. Tymczasem pojawiła się jego siostra bliźniaczka, tak bardzo do niego podobna, a mimo to inna. I, pomimo że była światłem, prawdopodobnie potrafiła to co jej brat.
-Zawsze szybko się uczyła -tłumaczył niebieskowłosy. -Skoro wiedziała jak działa moje misdirection, prawdopodobnie wyćwiczyła tą technikę. Jednak nigdy bym się nie spodziewał, że jej się uda.
Kagami podrapał się po głowie.
-Mówisz, że ma podobny talent co Kise?
Teraz już kompletnie nic nie rozumiał. W końcu Kitsune była światłem, cieniem czy potrafiła kopiować umiejętności innych?

 ~*~
Od kiedy Kitsune wygrała zakład, Ayumu ciągle kręcił się wokół niej. Już od samego początku jego obecność strasznie ją denerwowała. Fumiko podobał się taki obrót sprawy, bo trzymając się z nią, przebywała ciągle w towarzystwie tak przystojnego i mądrego chłopaka jak on. A reszta dziewczyn oprócz tego, że trochę się jej bała, zazdrościła jej jego obecności.
Codziennie też dzwoniła do Tetsu, ale nie zawsze miał ochotę z nią rozmawiać. Śmiała nawet twierdzić, że chyba się na nią obraził. Zaprzestała prób kontaktu po tygodniu. Chciała dać mu trochę czasu do namysłu. W międzyczasie ciągle biegała (oczywiście z mapą ich okręgu, aby się nie zgubić) i szukała rozpaczliwie jakiś zajęć. Na szczęście znalazła w końcu coś dla siebie. Od dzieciństwa tańczyła, więc wybór był prosty.
Z klubu koszykówki zrezygnowała od razu, mimo silnych sprzeciwów kapitan drużyny. Z początku unikała ją, chyba zażenowana swoim zachowaniem na meczu. Jednak później zrozumiała, że jej potrzebują. Kitsune się nie zgodziła.
Tak, im dłużej nad tym myślała, tym bardziej klub taneczny wydawał się najodpowiedniejszą opcją.
Ćwiczyła codziennie, może nawet zbyt mocno, ale szybko wypracowała sobie szacunek innych, co bardzo ją cieszyło. Chciała pokazać bratu, że koszykówka to nie jedyne co potrafi.

~*~
Kiedy drużyna Seirin przyjechała na obóz treningowy, nikt się nie spodziewał, że spotkają tam liceum Shutoku. Riko oraz trener Maasaki Nakatani zarządzili wspólne treningi, co członkowie żadnej z drużyn nie przyjęli z radością. Stali teraz naprzeciwko siebie z niezadowoleniem. Midorima Shintaro, strzelec Pokolenia Cudów, spojrzał z wyższością na Kagamiego. Już raz z nim przegrał, ale nie zamierzał dopuścić, by powtórzyło się to ponownie. Spod zielonych włosów na świat spoglądały oczy tego samego koloru. Palcami lewej ręki poprawił okulary. Zawsze je bandażował i niesamowicie o nie dbał. Tkwił w przekonaniu, że to dzięki temu nigdy nie pudłował. Jednak o jego szczęściu decydowało coś jeszcze.
Spojrzał na ławkę gdzie stał mały, według niego zbyt mały, posążek tenko - niebiańskiego lisa, który według horoskopu miał przynieść mu szczęście. Nic nie mogło mu przeszkodzić w jego dążeniu do wygranej, nawet Kagami, który... znów został gdzieś wysłany przez trenerkę Seirin. Bez niego nie mieli szans na wygraną. Już dwa razy wygrało właśnie Shutoku. Jednak przewaga punktów była niewielka. Jak bardzo Kagami mógł zmienić przebieg meczu?
-Schin-chan! -pojawił się przed nim Takao z delikatnym uśmiechem na twarzy. -Wyglada na to, że dziś znów wygramy -spojrzał w puste miejsce, gdzie powinien stać Kagami.
Odkąd dołączył do Shutoku, Takao zawsze gdzieś przy nim był. Z początku go to denerwowało, jednak później przyzwyczaił się do jego obecności. Dodatkowo, Takao był bardzo przenikliwy i inteligentny, choć nie zawsze na takiego wyglądał. Cóż, w końcu jako licealista powinien korzystać z życia.
Wygrali kolejny, ostatni już mecz towarzyski z Seirin. I tym razem ich przewaga była niewielka. Trener zaczął się ich poważnie obawiać. Właśnie dlatego Midorima trenował jak głupi przez ostatni miesiąc. Jeszcze im pokaże, jak przerażający potrafił być.
Założył bluzę i wyszedł się przewietrzyć. Nogi poniosły go prosto do automatu napojami. Nareszcie mógł odetchnąć w ciszy od gadatliwego Takao.

...
W tym czasie Kuroko wyprowadzał Dwójkę na spacer. Malamut biegał jak szalony po wybrzeżu. Nagle nastroszył uszka i przystanął, wsłuchując się w ciszę.
-Co się stało? -zaciekawił niebieskowłosego.
Razem ruszyli powoli w stronę, skąd dobiegało ciche drapanie. Kuroko odgarnął gałęzie jakiegoś niewielkiego krzewu, a ich oczom ukazał się mały, rudy kotek.
...

Midorima spokojnie popijał czerwoną fasolę z puszki, gdy poczuł nagle uderzenie w plecy. Zmrużył oczy, gotów zabić każdego, kto śmiał go uderzyć.
-Schin-chan! -usłyszał wołanie.
Takao!, pomyślał z wściekłością. Tylko on go tak nazywał. Odwrócił się z żądzą mordu w oczach i odskoczył do tyłu z zaskoczeniem.
-No proszę, Shintaro -tuż przed nim stała Kitsune. Więc specjalnie go sprowokowała! -Dawno się nie widzieliśmy!
Jej niebieskie włosy powiewały delikatnie na wietrze. Miała na sobie krótką spódniczkę, co bardzo zdziwiło chłopaka. Od kiedy tylko pamiętał, Tetsune wolała nosić spodnie.
-Czyli jednak przyjechałaś -powiedział spokojnie i poprawił okulary.
-Skąd ta pewność? -zdziwiła się.
-Kise coś wspominał.
-Co za gnojek -zazgrzytała zębami i zacisnęła dłonie w pięści.
-Mimo wszystko -położył jej dłoń na głowie -czemu to jego spotkałaś pierwszego? -ciągał ją delikatnie za włosy w ramach zemsty. -Czemu nie zadzwoniłaś?
-Hej! -próbowała ściągnąć jego rękę. -Po prostu na niego wpadłam! Nie planowałam tego!
-Czyżby? -na chwilę był bardzo przerażający. -Zawsze coś planujesz. Jesteś taka sama jak on!
Mimo wszystko nie robił jej większej krzywdy, a całą sprawę, jakkolwiek by go to złościło, traktował z pobłażaniem. Przestał na chwilę, wciąż trzymając dłoń na jej głowie. Kiedy tak popatrzyła na niego próbując go rozszyfrować, przypomniał mu się dzień, w którym zniknęła bez słowa.
-Shintaro? -oderwała go od ponurych myśli, jakby dokładnie wyczuła, co teraz chodzi mu po głowie. -Gniewasz się na mnie?
-Mam ci trochę za złe, że się ze mną nie pożegnałaś, ale cieszę się, że wróciłaś -przyznał z całkowitą powagą.
-Taaaaak? -spojrzała na niego z chytrym uśmieszkiem. -W takim razie... -podskoczyła i złapała go za głowę, więc kiedy opadła, Midorima pochylał się i był na tym samym poziomie co ona. -Uśmiechnij się, głupku! -chwyciła jego policzki i rozciągnęła je w przeciwne strony. Trzymała je tak do czasu, aż Midorima naprawdę się uśmiechnął. Odwzajemniła uśmiech i przytuliła go mocno.
Zielonowłosy kątem oka dostrzegł jakiś ruch. Zza ściany wyglądał Takao i przyglądał się im z zainteresowaniem.
Midorima odsunął się od Kitsune i poprawił okulary.
-Takao, widzę cię! -krzyknął.
Przyjaciel wyszedł z ukrycia, drapiąc się nerwowo w kark. Czuł, że później mu się dostanie za szpiegowanie. Podszedł do nich szybko.
-Schin-chan, przedstawisz mi swoją dziewczynę?
-Starą znajomą, Takao -poprawił go Midorima i uderzył w głowę.
-Och, nie taką starą! -zaśmiała się Kitsune i okręciła wokół własnej osi. -Myślę, że wyglądam akurat na 16 lat.
-I zaczęłaś się ubierać bardziej kobieco -dodał zielonowłosy. I, pomyślał, nie tylko ubiera się bardziej kobieco. Takao objął ją śmiało ramieniem, za co Midorima miał ochotę go uderzyć.
-Założę się, że zawsze była taka urocza -powiedział Takao, czując, że to może go rozzłościć. Uwielbiał denerwować członka Pokolenia Cudów. To tylko uświadamiało mu, jak ludzkie mogą być te potwory.
-Oczywiście -przyznał ku jego zdziwieniu strzelec cudownej generacji.
-Więc chciałaś zobaczyć Schin-chana? -spytał zaciekawiony Takao.
Kitsune położyła palec na usta i  zastanowiła się chwilę.
-Właściwie to przyjechałam po Tetsu -stwierdziła, na co Midorimie zrzedła mina. -Nie wiedziałam, że tu jesteście.
Rozumiem!, Takao w mig wszystko załapał. Faktycznie, dziewczyna była niesamowicie podobna do Kuroko.
-Ach! Jesteś jego siostrą?
-Bliźniaczką -przyznała. -Nazywam się Tetsune Kuroko.
-Bardzo... -Takao zrobił głupią minę. Tetsuya Kuroko. Tetsune Kuroko. -Bardzo oryginalnie.
-Nasz tata był zbyt podekscytowany, gdy nadawał nam imiona -zaśmiała się Kitsune. -Całkowicie stracił głowę, gdy urodziły mu się bliźniaki. A właśnie, Shintaro -wyraz jej twarzy raptownie się zmienił. Teraz spojrzała na Midorime przenikliwie, a z jej twarzy nie dało się nic odczytać. -Grałeś już z Tetsu?
Zamilkł. Doskonale znał to wszystkowiedzące spojrzenie i nie za bardzo mu się to podobało.
-Tak -odparł po chwili. -Przegrałem.
-Ale! -wtrącił szybko Takao -Teraz rozegraliśmy aż 3 towarzyskie i wygraliśmy wszystkie! -był dumny z siebie i swojej drużyny.
-Idioto! Nie byłoby tak pięknie, gdyby grał Kagami -upomniał go zielonowłosy.
-Aaaach, rozumiem -zaćwierkała radośnie Kitsune i uwolniła się spod ramienia Takao. -Rozumiem wszystko!
Gdy wyjechała, czasem rozmawiała z Tetsu. To on informował ją o tym, co się działo. To od niego dowiedziała się, że nazwali ich rocznik Pokoleniem Cudów. Była z niego niesamowicie dumna, bo historia koszykówki Tetsu była bardzo burzliwa i kilka razy musiała podtrzymywać go na duchu i zachęcać do dalszej walki.
-W takim razie, przykro mi z powodu waszej przegranej -powiedziała całkiem poważnie.
Takao zaśmiał się i machnął ręką.
-Co było to się nie odstanie -odparł. -Następny mecz wygramy.
Zdziwiła go cisza, która zapadła nagle pomiędzy nimi. Powiedziałem coś nie tak?, zastanawiał się. Przyjrzał się tej dwójce. Patrzyli sobie w milczeniu w oczy, jakby porozumiewali się bez słów. I nagle... Tetsune walnęła lekko swojego przyjaciela w brzuch.
-No ale nie powinieneś się martwić, w następnym roku może się odegrasz.
Ha? Dopiero teraz dotarł do Takao prawdziwy sens jej słów. Czy ona przed chwilą... stwierdziła, że przegrają przyszły mecz z Seirin?
-Oi! -nie mógł tego tak zostawić! Tym razem z nimi nie przegra!
Jednak nie zdążył nic powiedzieć, bo zza budynku wyszedł nagle Kagami. Widząc ich, podbiegł do nich i objął dziewczynę opiekuńczo ramieniem, jakby chciał ją przed nimi obronić. Midorima podniósł brew ze złością, ale starał się zachować spokój.
-Yo! Widzę, że poznaliście Kitsune -uśmiechnął się, na co Midorima chwycił swoją przyjaciółkę za rękę i przyciągnął do siebie.
Ani Tetsune, ani Takao nie mieli pojęcia co się dzieje. Niebieskowłosa stała w objęciu Midorimy z zaskoczona miną.
-To ty ją poznałeś -stwierdził Shintaro z charakterystycznym dla siebie chłodem w głosie. -Kitsune jest moją przyjaciółką od dawna. I nie waż się jej tak nazywać.
-Em... Shintaro? -dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Znów była w środku kłótni dwóch potworów.
Chwila... Potworów? Spojrzała na Kagamiego i dopiero teraz uświadomiła sobie, że odkąd go spotkała, wyczuwała od niego nie tylko siłę, ale i coś, czego nie potrafiła i nadal nie potrafi nazwać.
Ta niespotykana aura...
-Shintaro -pociągnęła go za rękaw bluzy. -Muszę już iść...
Chłopak ocknął się i spójrzał w dół, wprost w jej zmartwione oczy. Uwolniła się od niego i podeszła do Kagamiego pewna, że zaprowadzi ją do Tetsu. Pożegnała Takao i Midorime, i razem z czerwonowłosym ruszyli w stronę akademików.
-Ach, Shintaro -krzyknęła jeszcze na odchodnym -moja mama chciała byś do niej zadzwonił. To podobno coś ważnego.
I uciekła w podskokach.
Niestety, Kitsune natrafiła na mały problem. Okazało się, że chłopaki wracają dopiero następnego dnia i musiała znaleźć gdzieś miejsce do spania. Początkowo chciała jechać znaleźć jakiś hotel w okolicy, jednak właściciel przystał na propozycję, by spała razem z Riko w jednoosobowym pokoju, ale płaciła normalną stawkę. Dla niebieskowłosej nie był to jednak problem i już wieczorem leżały obok siebie w pidżamach i wesoło rozmawiały...

...
Tymczasem Kagami zamęczał Kuroko pytaniami, aż ten nie mógł już wytrzymać i postanowił opowiedzieć przyjacielowi co nieco.
-Kitsune od dzieciństwa przyjaźniła się z Midorimą-kun. Rodzice pokładali w niej wielkie nadzieje i często wyjeżdżała za granicę by się uczyć i jednocześnie pracować. W Japonii także chodziła do innej szkoły niż ja, więc Midorime poznałem dopiero w gimnazjum.
-Ach, więc to dlatego z nim rozmawiała -Kagami już wszystko rozumiał. Mimo to... -Jego reakcja była trochę dziwna. Jakby uważał, że nie mam prawa nazywać ją Kitsune, jakby była... jego...
-Nie dziwię się mu -odparł Kuroko. -Tylko członkowie pokolenia tak do niej mówili. Była naszym szczęśliwym lisem. Poza tym... Midorima ma powód, by się o nią troszczyć...
-Jest w niej zakochany? -Kagami był niesamowicie zaskoczony.
Nigdy nie spodziewałby się, że ktoś tak poważny i wyrachowany może kogoś pokochać. Z drugiej strony, widział wtedy jego oczy...
-Niezupełnie -zaprzeczył niebieskowłosy. -Tak naprawdę Midorima-kun uważa ją za swoją przyjaciółkę, ale...
...

-Chciała pani ze mną porozmawiać -jego głos był jak zwykle poważny.
-Oh! Co tak oficjalnie, Shintaro? -Midorima miał wrażenie, jakby mama Kitsune podchodziła do życia tak samo lekko i radośnie jak córka. Jednak szybko poznał, że były to tylko pozory.
-Chciałam ci oznajmić radosną wieść. Powiedziałeś już może Tetsune?
-Nie, nadal nic nie wie.
-Hm... Już sama nie wiem czy to dobrze, ale ufam ci i zostawiam wszystko w twoich rękach.
-Dziękuję.
-W każdym razie rozmawiałam z twoimi rodzicami. Ustaliliśmy już termin...
...

-Że co?!?!?! -głos Kagamiego rozniósł się chyba po wszystkich pokojach. -Wasi rodzice zaaranżowali ich małżeństwo?!?!

~*~
Sama się czasem zastanawiam, co dzieje się w mojej głowie.
Cóż, dopiero teraz zacznie się dziać. Ha!
No, ale tak patrzę w moje robocze posty i stwierdzam, że jest niedobrze. Rozdział 7 wygrzewa się tam już od jakiegoś czasu, ale nic poza tym. Muszę się wziąć za siebie i napisać trochę na później, bo gdyby mi nagle coś wyskoczyło... Ajś, nie chcę myśleć, jak bardzo zaburzyłabym moje czwartkowe notki. Już dziś się trochę spóźniłam.
W zadośćuczynieniu, mam tapetę z Kuroko i Kagamim.
Oczywiście zapraszam też tutaj: Graphique du Monde, gdzie niedługo owa tapetę udostępnię.
A kto czyta ma już teraz ^.^

1920x1080 (ale działa też na 1366x768)

Tak z pobocznych postaci to chyba najbardziej lubię właśnie Takao <3
Poza tym jeśli już miałabym zaakceptować tam jakąś parkę nie hetero, to zdecydowanie byliby oni :D
 
Do następnej notki! ^.^

5 komentarzy:

  1. Fajny rozdział, w anime jakoś nie lubiłam midomira ale w twoim opowiadaniu jest fajny xd ślę wene i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie zgadzam, Glon należy tylko i wyłącznie do Takao! :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może tak troszeczkę spamując - oczywiście! Nie martw się ;)

      Usuń
    2. JEJEJEJEJ, BĘDZIE MIDOTAKA <33333333333333333333

      Usuń
    3. Nie no tego nie powiedziałam :)

      Usuń