czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 4 Zbyt pewna siebie

 Łapcie naszego kochanego Kise :)http://funkyimg.com/i/SVQr.png

-Tetsune-chan!
Niebieskowłosa spała sobie w najlepsze w ostatniej ławce, nie zważając na nauczyciela. Faktycznie, zwykle przyciągała wiele uwagi, ale ostatnio przepisał się do jej klasy pewien przystojny chłopak. Usiadł przed nią i to właśnie on zgarniał całą uwagę nauczycieli. Mogła  spokojnie regenerowac utraconą przez nieciekawe zajęcia energię.
Tymczasem wołała ją nowa koleżanka z klasy, Fumiko i musiała na chwilę przerwać swoje senne marzenia. Przekręciła głowę w jej stronę i spojrzała z uwagą.
-Tak? -spytała sennym głosem.
-Wiedziałaś, że Riko nie wystawi duetu pierwszaków w dzisiejszym meczu?
-Nie -poderwała się do góry. -Nie wiedziałam. Czemu?
-Chyba chce ich oszczędzać na mistrzostwa...
Odkąd drużyna Seirin dostała się tak daleko, większość uczniów zaczęła się interesować koszykówką. Fumiko często w jej obecności wzdychała do chłopaków z drużyny. Najczęściej byli to Kagami, Izuki, Hyuga lub... jej bliźniak.
-Głupota!
-Co jest głupotą, panno Tetsune Kuroko? -ni stąd ni zowąd pojawił się przed nią nauczyciel matematyki. Wszystkie spojrzenia znów były skierowane na nią.
Spojrzała szybko na tablicę, by znaleźć jakiś sposób na ratunek. Przypomniała sobie, że już kiedyś przerabiała ten temat. Uczyła się tego za granicą.
-Hm... Tak się zastanawiałam. To chyba najdłuższy sposób. Myślę, że jest na to lepszy wzór...
Z matematyki zawsze była dobra. Może uda jej się wybrnąć ze swojej wpadki.
-Taaaak? To może go pokażesz?
Posłusznie podeszła do tablicy i rozwiązała zadanie w zupełnie inny, faktycznie krótszy sposób.
-Usiądź na swoje miejsce. Cieszę się, że ktoś jeszcze myśli na tych lekcjach. Ten sposób jest krótszy, ale trochę trudniejszy, zamierzałem wam go pokazać później. Jak widać panienka Kuroko jest umysłem ścisłym. Powinniście brać z niej przykład! Uczyć się, uczyć, uczyć -powtarzał machając palcem i idąc w stronę tablicy.
Kitsune znów położyła się na ławce. Mogła przysiąc, że w tym momencie usłyszała cichy śmiech chłopaka siedzącego przed nią i jeszcze cichsze "brać przykład, tak?".
Rzuciła w niego papierkiem zawiniętym w kulkę i pokazała język.
-A właśnie, Tetsune-chan -koleżanka znów pochyliła się w jej stronę i wyciągnęła z torby plik kartek. -To wszystkie oferty klubowe, o które prosiłaś.
Kitsune wzięła je od niej i zaczęła przeglądać. Nie miała pojęcia, że w liceum Seirin było tyle klubów! Klub książki, filmowy, amatorów mangi, taneczny, siatkarski i wiele innych! Jej wzrok padł na ulotkę klubu tanecznego. Od dziecka tańczyła, więc czemu nie miałaby spróbować? Tymbardziej, że nie lubiła się za bardzo nudzić, więc przydałyby się jej dodatkowe zajęcia klubowe. Przypomniała sobie rozmowę z bratem.
Może spróbujesz czegoś innego? W końcu koszykówka to nie twoja jedyna specjalność...
W tamtej chwili przyznała mu rację. Poprosiła nawet koleżankę z klasy, doskonale już obeznaną ze szkołą, o pomoc w tej sprawie. Czy chciała ponownie być w koszykarskim klubie? Wystarczyły jej wspomnienia z Teiko, gdzie damska drużyna była pomijana i nieszanowana, gdzie doświadczyła wielu rozczarowań i bólu.
Już kiedy była za granicą, spróbowała czegoś nowego. Gdy zadzwonił dzwonek, chwyciła ulotki i poszła zapisać się do któregoś klubu. Fumiko ruszyła razem z nią.
-Tetsune-chan! -miała bardzo delikatny, dziewczęcy głosik. -Pójdziemy też obejrzeć mecz? W Kaijo gra ten przystojny blondyn!
Nigdy, przenigdy nie powie jej, że go zna, grała z nim czy nawet rozmawiała, bo Fumiko zamęczy ją milionami pytań!
-Skoro nie wystawiają mojego brata, to pewnie pójdziemy -pogłaskała po głowie tą małą, delikatna istotkę.
-Taaak! -Fumiko podskoczyła w górę i złapała z zawstydzeniem rąbek spódniczki, gdy ta podleciała za wysoko. -Ale, Tetsune-chan, czemu nie chcesz przyjść na mecz swojego brata, gdy on gra?
-To skomplikowane, Fumiko -uśmiechnęła się Kitsune.
Koleżanka o nic więcej nie pytała, mimo że kompletnie nie miała pojęcia o czym Kitsune mówiła. Podskakiwała delikatnie, a jej czarne włosy do ramion powiewały przy każdym ruchu. Fumiko była jedną z tych dziewczyn, co malowały się do szkoły i często podrywały chłopaków na swoją udawaną niewinność. Właśnie dlatego Kitsune nigdy nie chciałaby nazwać ją przyjaciółką i właśnie dlatego współczuła połowie męskiej populacji. Czemu się z nią trzymała? Cóż, to było trochę bardziej skomplikowane, jednak w pewien sposób tylko jej mogła zaufać.
Gdy już zapisała się do klubu, poszły razem na halę gdzie chłopaki prawdopodobnie grali już mecz. Wynik zaskoczył obie dziewczyny. Seirin pozbawione Kagamiego i Kuroko przegrywali 20-stoma punktami.
-Niemożliwe! -krzyknęła Fumiko i podbiegła jeszcze bliżej. -Gdzie ten cudowny klub, który dotarł aż na mistrzostwa?
Reszta widowni również się poddała. Niektórzy zaczęli już nawet opuszczać salę. Sędzia zarządził przerwę. Kitsune poczuła na sobie czyjś wzrok. Przeszukała szybko tłum, ale nikt nie zwracał na nią uwagi. Prawdopodobnie to tylko chory wymysł jej wyobraźni.

~*~
Kise siedział zrezygnowany na ławce. Trener wpuścił go na boisko w pierwszej kwarcie, ale nadaremno. Nie sądził, że Seirin zagra przeciwko niemu bez Kagamiego i Kuroko. Zdobył piętnaście punktów przewagi i zamienił się z innym. Jeśli Kurokocchi nie grał, on też nie zamierzał.
-Prawdopodobnie przejrzeli nasze plany -powiedział trener.
Od początku naciskał Kise, by ten postarał się skopiować styl Kuroko. Blondyn był temu przeciwny, ale musiał wykonywać jego rozkazy. Dla dobra drużyny!
Kątem oka dostrzegł długie, niebieskie włosy. Spojrzał w tamtą stronę. To Kitsune patrzyła ze zdziwieniem na wynik. Nagle zaczęła się rozglądać po wszystkich. Przełożyła dłoń do serca i odetchnęła głęboko. Postawiła niepewnie jeden krok... Co ona zamierzała? Wszystko było z nią w porządku?
-Kise, słuchaj mnie! -trener pojawił się tuż przed nim i blondyn musiał się powstrzymać by nie uciec od niego jak najdalej. Wyglądał naprawdę groźnie, gdy tak na niego patrzył. Zaczął powoli wyjaśniać mu taktykę, którą obmyślił by zemścić się na przeciwnikach, gdy wtem po sali rozniósł się czyjś krzyk.
-Seirin, do cholery!!! -na środku boiska stała Kitsune. Włosy upięła wysoko w kucyk. Przykuła uwagę całej sali. Jak zwykle była w centrum uwagi.
-Tetsune-chan, co ty robisz? -pisnęła Fumiko, wychodząc powoli do koleżanki, ale cofnęła się speszona, kiedy wszystkie spojrzenia przeniosły się na nią. Kitsune wycelowała palcem w swoją drużynę i oparła lewą rękę o biodro. Zaczęła tupać stały rytm.
-Za mało się staramy! Nie tylko chłopaki powinni wziąć się w garść! Powinniśmy ich dopingować i wierzyć w nich aż do końca! Wszyscy jesteśmy jedną drużyną!
Uczniowie schodzili się znów do hali by tylko zobaczyć, co się dzieje.
-Seirin!!! Przecież stać was na więcej! Jesteście naszą chlubą! Pokażcie swą siłę!
Do Kitsune dołączył nagle, ku jej zdziwieniu, chłopak siedzący przed nią na matematyce.
-Mówi to ktoś, kto dopiero co zapisał się do tej szkoły -mruknął jej cicho do ucha, a mimo to stanął obok niej i zaczął tupać w tym samym tempie co ona. -Seirin!! -krzyknął, podnosząc pięść do góry.
Coraz więcej osób przychodziło na środek i wygrywało ten sam rytm, a krzykiem podnosiło swoją drużynę na duchu. Członkowie Seirin patrzyli na to zdziwieni, ale i jednocześnie wzruszeni. Ktoś w końcu uznał klub koszykarski!
Na środek wdarł się nagle sędzia, gwiżdżąc głośno w gwizdek, aż zrobił się cały czerwony. Złapał Kitsune za rękę.
-Marsz do dyrektora! -rozkazał, a resztę przegonił na trybuny.
Niebieskowłosa zadarła dumnie głowę i przeszła z gracją całą salę. Zanim wyszła, odwróciła się z uśmiechem.
-Teraz nie macie wyjścia! Musicie to wygrać, ha! -krzyknęła i wybiegła w podskokach. Po paru sekundach jednak wróciła lekko zawstydzona. -Gdzie właściwie jest pokój dyrektora?
Kise, obserwujący ją z ukrycia, zaśmiał się i spojrzał zagadkowo na Seirin. Teraz już nie odpuszczą, pomyślał. Zatrzymał wzrok na Kuroko. Jego wyraz twarzy nie był pozbawiony emocji jak zwykle. Można powiedzieć, że  Kitsune była jego słabością. To przy niej zawsze okazywał jakieś uczucia, od szczęścia po bezgraniczną wściekłość. Bliźniaczka była po prostu zbyt żywiołowa, by ludzie przechodzili obok niej obojętnie. Roztaczała zawsze wokół siebie aurę radości, która zwykle udzielała się innym. Jednak czasem była też nieprzewidywalna i cholernie mądra i inteligentna. Czy powodem, dla którego wróciła było jedynie pragnienie bycia z bratem?

Dziwne wystąpienie Kitsune i poparcie większości uczniów wlało w drużynę nowy zapał i energię. Szybko odrobili punkty (nadal bez Kagamiego i Kuroko, ale też i Kise) i zakończyli mecz z dwupunktowym prowadzeniem. Radości nie było końca. Jednak najbardziej cieszyli się z dopingu uczniów Seirin. Klub koszykarski zwracał mało uwagi że względu na krótki staż (Seirin było w końcu młodą szkołą), a co za tym idzie - mniejszą ilość osiągnięć. Teraz naprawdę czuli się wspierani przez swoich. Nie walczyli jedynie dla siebie, ale i dla całej szkoły!
-Kuroko, twoja siostra jest niesamowita! -powiedział Hyuga.
-Naprawdę? Ja myślę, że przyciąga za dużo uwagi -odparł z zaciętością.
-Dzięki niej wygraliśmy! Powinniśmy jej podziękować.
-Najpierw zobaczę w jakie kłopoty znów się wplątała.
-A może... -zza kapitana wyjrzała Riko -...może wyjaśnimy wszystko dyrektorowi?
-Wybaczcie, ale nie potrzebujemy waszej pomocy -Kuroko przeprosił senpaiów i oddalił się w milczeniu.

~*~
-Halo, Midorimacchi?
-Kise -kolega przywitał go z charakterystycznym dla niego aroganckim tonem, co wcale nie zniechęciło Ryoty do rozmowy. -Czemu do mnie dzwonisz?
-A wiesz co? A ty nie wiesz! -droczył się z nim blondyn. - A może jednak wiesz?
-Kise! -Midorima przywołał go do porządku.
-Och! Bo tak się zastanawiałem... Ty zawsze wiedziałeś, czy teraz też wiesz?
-Kise! Powiedz w końcu o co ci chodzi!
-Ale wiesz czy nie wiesz?
Dokładnie w tym momencie zielonowłosy gotował się ze złości. Odetchnął głęboko. Jego ciekawska natura przegrała z silnym pragnieniem rzucenia komórką o ścianę i zakończenia tej dziwnej rozmowy.
-Nie wiem -odpowiedział już z resztkami cierpliwości.
-Och, to dziwne, że nie wiesz -kontynuował swój monolog blondyn. -Kitsune nie mówiła ci, że wpadła z wizytą do Japonii?
Po drugiej stronie zapadła chwilowa cisza.
-To już czas najwyższy -odezwał się w końcu strzelec Cudownej Generacji.
-Ach, wiedziałeś, Midorimacchi? -spytał z wyrzutem Kise. -Mówiłeś, że nie wiesz!
-Już przecież Akashi mówił, że się pojawi, głupku. Poza tym skąd miałem wiedzieć o co ci chodzi?
-A skąd on to wiedział?
-To było oczywiste.
-Hm.. W takim razie niepotrzebnie do ciebie dzwoniłem... Ooch, wybacz, ale muszę już kończyć, bo kapitan mnie zabije!
Nagle dało się słyszeć głośne Kise! i odgłos uderzenia, po czym Ryouta złapał oddech ostatkiem sił i mruknął jak najweselej -Dziena!

~*~
Za Kitsune wstawiła się nie Riko ani drużyna koszykarska. Wyprzedził ich ktoś inny. Okazało się, że sąsiad z przodu z lekcji matematyki to bratanek dyrektora. Wyjaśnił mu całą sytuację i uratował niebieskowłosą. Chociaż dziewczyna i tak nie widziała swojej winy. Przecież jedynie podniosła drużynę na duchu!
Chłopak był od niej wyższy o parę centymetrów, więc nie musiała bardzo zadzierać głowy gdy do niego mówiła. Z racji, że zawsze zadawała się z wyższymi ludźmi, była to miła odmiana. Jego czarne włosy miały podobną długość co Kuroko, więc trochę go za to polubiła. Poza tym był przystojny. Przyciągał do siebie mnóstwo dziewczyn. Górny guzik koszuli miał zawsze rozpięty, a rękawy swetra zawsze podciągał co dodawało mu niesamowitego uroku.
Teraz stał przed Kitsune, z jedną ręką schowaną w kieszeni spodni.
-Jestem Ayumu Tanaka.
-Tet...
-Doskonale wiem kim jesteś -przerwał jej z uśmiechem. -Zdolną dziewczyną przysypiającą na lekcjach.
-Tak -zaśmiała się i rozłożyła ręce. -Oto ja! Nie ma lepszych słów na opisanie mnie.
-Wykazałaś się odwagą, kiedy wyszłaś przed tych wszystkich ludzi. Nie masz problemów z wystąpieniami publicznymi. Słyszałem też, że szukasz jakiegoś klubu?
-Już się zapisałam -odparła z dumą.
Zajęci rozmową, zatrzymali się pod szatnią.
-Gdzie twoje rzeczy?
Faktycznie, Ayumu miał przy sobie torbę, natomiast Kitsune była... z niczym.
-Ach! -uderzyła się otwartą dłonią w czoło. -Zostawiłam ją w klasie.
-Chodźmy po nią -uśmiechnął się Ayumu.
Polubiła go. Niedawno przyjechała do Japonii, a już tyle się wydarzyło. Poznała tyle osób! Oczywiście, najważniejsze wciąż było przed nią. Z niecierpliwością wyczekiwała jutra.
-Więc do jakiego klubu się zapisałaś?
-Długo zastanawiałam się nad koszykarskim, ale nie sądzę, bym dała sobie radę.
-Czemu? -zdziwił się.
-Nie ma tu nikogo, kto dorównałby mi w koszykówkę -Kitsune miała teraz nieodgadniony wyraz twarzy.
-Pf, nie wierzę! Jesteś tylko małą dziewczynką. Jest tyle osób, które tu z łatwością przewyższają cię umiejętnościami.
Mówiąc to, położył jej rękę na głowie, mocno akcentując słowo małą. Denerwowała go ta jej pewność siebie. Jak można było być tak aroganckim? I jeszcze powiedziała to z taką powagą i smutkiem. Wkurzające!
-Nie -zaprzeczyła szybko. -To niemożliwe.
-W takim razie przyjdź na trening dziewczyn, a wtedy zobaczysz!
-Nie potrzebuję tego. Nic nie zmieni mojego zdania.
Zazgrzytał zębami ze złości. Co za denerwująca dziewczyna!
-W takim razie wyzywam cię na pojedynek! Spróbuj wygrać z najlepszą dziewczyną z drużyny w grze jeden na jeden.

~*~
Hm... Mam wrażenie, że jest to raczej krótki rozdział czy się mylę? W każdym razie - pierwszy odcinek trzeciego sezonu anime KnB za nami! Oczywiście, jestem niesamowicie podekscytowana, ale kiedy już wiem co będzie dalej - czekam na bardziej ekscytujące odcinki :)
Wpadłam też na pomysł, by od czasu do czasu dawać na początek jakąś sygnaturę zrobioną przeze mnie. Jakby tego było mało, już niedługo wyjaśnię trochę więcej rzeczy, więc i obrazków w poście powinno znaleźć się więcej, tak dla urozmaicenia. Co Wy na to?
Zwykle o tej porze wracam z basenu, więc i postów proszę oczekiwać gdzieś koło 17.
Mam nadzieję, że się podobało ^.^
Do następnego!

uwielbiam 0:00-0:22! <3

3 komentarze:

  1. Jak dotąd ten rozdział podobał mi się najbardziej! Wprowadzasz coraz więcej postaci i świetnie je opisujesz, a dodatkowo jest tu mnóstwo zabawnych sytuacji. (Rozmowa Kise z Midorimą mistrzowska ! :D)

    OdpowiedzUsuń
  2. -A wiesz co? A ty nie wiesz! -droczył się z nim blondyn. - A może jednak wiesz?
    -Kise! -Midorima przywołał go do porządku.
    -Och! Bo tak się zastanawiałem... Ty zawsze wiedziałeś, czy teraz też wiesz?
    -Kise! Powiedz w końcu o co ci chodzi!
    -Ale wiesz czy nie wiesz?

    GLON <3
    Padłam przy tym, dziękuję za zrobienie mi dnia xD

    OdpowiedzUsuń